Archiwa tagu: Podróż

Ameryka PiKa

Nasi ludzie w Ameryce rozpoczęli niedawno swoją wielką przygodę. Zapraszamy do lektury pierwszej relacji w cyklu Ameryka PiKa czyli Ameryka Pauliny i Krzysztofa.

Kupujemy samochód!  Dokładnie taki jak na zdjęciu i taki o jakim marzyłem. W Rio jest ich pełno i służą do wszystkiego. Od transportu materiałów budowlanych, grilla, z którego kiełbaski można sprzedawać turystom, aż do zabrania rodziny i wszystkich znajomych na plażę!

kombi

Taki był plan na dzisiejszy dzień, ale okazało się, ze formalności z zarejestrowaniem jest tyle, że musiałbym tu siedzieć z miesiąc, żeby go zarejestrować. Ale ten ekscytujący moment,  kiedy wpadłem na ten pomysł był bezcenny. Pewnie tak, jak i Twoje zaskoczenie po przeczytaniu pierwszego akapitu.

Rio jest genialne! Tuż po przylocie i dotarciu do hostelu wydawało się cholernie niebezpiecznie, teraz trochę je oswoiliśmy. Przed wejściem do naszego hostelu funkcjonuje cos takiego jak mototaxi. 40 gości w wieku na oko od 14 do 18 lat siedzi sobie ze swoimi motocyklami pod daszkiem i czeka na klientów, którzy mieszkają na wzgórzu i schodząc na dół udają się do centrum miasta. W wolnych chwilach słuchają głośnej muzyki, krzyczą i tańczą.

Jeśli chodzi o zwiedzanie to „zrobiliśmy część programu obowiązkowego”: Copacabana, zachód słońca na Ipanemie, słynne schody, Katedra i Maracana (to akurat przyjemność, a nie obowiązek). Dziś wjeżdżamy na wzgórze z Chrystusem i idziemy na imprezę z sambą. Na plażach jest mnóstwo ludzi grających w nogę, siatkę albo siatkonogę. Kluby piłkarskie z Rio na plażach organizują treningi i mecze dla dzieciaków.

Poznaliśmy kilku fajnych ludzi, np. Mathiasa ze Szwajcarii, który w Rio kończy swoją 4 miesięczną podróż z Kanady do Rio i teraz udaje się do Nowej Zelandii. Jego trasa jest podobna do naszej z tym, że odwrotny jest kierunek.

Za 75 reali można zafundować sobie wycieczkę do favelli. Mathias wziął udział i był zachwycony. My odpuszczamy. Ja wczoraj trochę pomyliłem trasę do hostelu i prawie mieliśmy taka wycieczkę za free. W pewnej chwili zaczęło robić się niebezpiecznie, więc musieliśmy zawrócić.

Jeszcze nas nie okradli. To znaczy nie bezpośrednio. Generalnie mają tu spory problem z wydawaniem reszty. Zawsze trochę brakuje. Kupowaliśmy wczoraj jedzenie na plaży za 5 reali, dałem 20, wydali 5 i przekonali mnie do tego, ze dałem 10. Ale po tym jak patrzę, ilu ludzi żyje tu w skrajnej nędzy, to odpuszczam jakiekolwiek „wykłócanie” się o kilka reali. Na ulicach jest mnóstwo ludzi, którzy śpią bezpośrednio na chodniku albo na kawałku tektury. Jedyny pozytyw jest taki, że na pewno tu nie zmarzną.

Czekamy na nową porcję wrażeń PiKa w relacji Krzysztofa, a po więcej zdjęć zapraszamy na Facebookowy profil Fundacji www.facebook.com/FundacjaProyectoDomeykoPolska,